Jest wielki i żylasty z bagażem doświadczeń, którego nie uniósłby dźwig portowy. Jego inteligencja i brak skrupułów jest wprost proporcjonalna do atomowej siły lewego sierpowego. Doświadczeniem i umiejętnościami  przerasta cały tabun agentów FBI, zaś zimną krwią może mierzyć się z grzechotnikiem. Jest groźny jak żarłacz ludojad i bezkompromisowy niczym biblijny anioł z ognistym mieczem, wykopujący z raju Adama i Ewę. To nikt inny jak Jack Reacher w najnowszej książce Lee Child’a i Androw Child’a Strażnik. Jack Reacher.

Jack Reacher wstąpił na kawę

Kto by pomyślał, że jedna kawa, wypita w przydrożnym barze, na skraju małego miasteczka, zamieni się w krwawą intrygę, a Jack Reacher stanie na drodze całemu syndykatowi  groźnych bandziorów. Bohater książek Lee Child’a jest jak piorunochron ściągający kłopoty. Jednak gdyby kłopoty wiedziały jak się ten piorunochron nazywa, uciekły by gdzie pieprz rośnie. 

Trudno nie reagować kiedy czterech typów spod ciemnej gwiazdy chce porwać młodego chłopaka, szczególnie komuś, z tak wielką wrażliwością na krzywdę. Reacher uruchamia pięści, aby po wszystkim przekonać się, że uratował kogoś, kogo nienawidzi całe miasteczko. Dla Jacka to wystarczający powód aby zainteresować się sprawą, co w jego wykonaniu oznacza: narazić się najbardziej podłym typom…

Bohater, którego nie można złamać

To podstawowa cecha Jacka Reachera, za którą tak bardzo cenią go czytelnicy. Oczywiście, cała reszta tego z czego stworzony jest bohater, to równie ważny konglomerat cech z jakich wykuwa się najtwardszych z twardych i jedynie tylko gram magii dzieli Jacka Reachera od tego aby stanął w panteonie superbohaterów. Na szczęście Reacher nigdzie nie odlatuje, zostaje z nami, będąc cały czas kimś bardzo bliskim czytelnikowi. Lee Child potrafi tego twardziela poukładać w ten sposób, że mimo jego spiżowego charakteru, jest w zaskakujący sposób, swojski. To taki wujek – twardziel, pojawiający się w chwili,kiedy rodzina ma kłopoty.

Jack Reacher to archetyp jeźdźca z nikąd. Zawsze pojawia się w miejscach, gdzie czają się kłopoty, czasami sam jest ich sprawcą, ale zawsze w dobrej wierze. Po jego odejściu jest lepiej niż zanim się zjawił, a ci, którzy powinni leżeć z przetrąconym i szczękami, zawsze z wystawionymi żuchwami, w pyle pobojowiska, leżą.

Child × 2


Tym razem Jack Reacher. Strażnik wyszedł z pod pióra dwóch autorów. Lee Child w sztukę pisania wprowadza swojego syna Androw. Co najważniejsze, książka nie traci nic ze swojej “reacherowości”. Młody dotrzymuje kroku ojcu i tandem ten gna do przodu, napędzając powieść do prędkości japońskiego ekspresu. Lee Child podąża chyba drogą Stephens Kinga, tworzącego niektóre swoje prace razem z synem. Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że tak pisane powieści trzymają poziom. Strażnik to właśnie taki przykład. Książkę czyta się jednym tchem, a jednocześnie, nieco za plecami Lee Child’a czuje się oddech młodości. Androw Child pokazuje, że jest godnym partnerem swojego ojca, równie mistrzowskim i drapieżnym.